PL |  EN

Organizator zastrzega sobie możliwość zmiany repertuaru oraz terminów imprez.

Wielkość czcionki Drukuj
Wtorek, 28 lipca 2020, imieniny : Ady, Wiwiany, Sylwiusza
80. rocznica Akcji "Szpital"
 

AKCJA „S”

Sześćdziesiąt lat temu, 28 lipca 1940 r. w okupowanym wówczas Nowym Sączu, miała miejsce jedna z najbardziej zuchwałych, i co najważniejsze zakończonych sukcesem, akcji polskiego podziemia w czasie II wojny światowej. Nadano jej kryptonim „Szpital”, a jej celem było wykradzenie z rąk Gestapo Jana Karskiego, emisariusza polskiego rządu na uchodźstwie. Po udanej ucieczce Jan Karski dotarł w 1942 r. do Londynu i przekazał aliantom informacje na temat dokonywanej przez Niemców eksterminacji Żydów w okupowanej Polsce. W ten sposób powstały „Raporty Karskiego”. Było to jedno z pierwszych świadectw dokonywanego na ziemiach polskich Holocaustu. Gdyby nie ofiarność i odwaga niewielkiej grupy mieszkańców Sądecczyzny którym udało się odbić Karskiego z rąk Niemców, zapewne nigdy by nie powstały.

Chcę przedostać się na Węgry…

Wszystko zaczęło się końcem maja 1940 r. Wówczas do drzwi domu rodzinnego Rysiów w Nowym Sączu przy ul. Matejki 2 zapukał nikomu nie znany młody mężczyzna. Jak oznajmił, wraz ze znajomym pułkownikiem wojska polskiego szuka możliwości przedostania się przez granicę Generalnego Gubernatorstwa na Węgry. Szukającym pomocy był Jan Kozielewski vel Jan Karski ps. „Witold”, wykonujący tajną misję emisariusz polskiego rządu na uchodźstwie. Ta niespodziewana wizyta nie była dla Zbigniewa Rysia czymś wyjątkowym. Takich nieznanych przybyszów okupacyjny Nowy Sącz widział już wielu. Zbigniew Ryś jak wielu jego przyjaciół z podwórka czy harcerstwa, od jesieni 1939 r. pomagał organizować przerzuty ludzi chcących przedostać na nieogarnięty wówczas wojną zachód Europy. Najkrótsza droga wiodła przez Nowy Sącz, by przez górskie wzniesienia Beskidu Sądeckiego przedostać się na terytorium Słowacji, skąd wiodła najkrótsza droga na Węgry będące kluczem do przedostania się do sojuszniczej Francji. Od początku okupacji podobnych wizyt przy ul. Matejki 2 było już kilka. Przybysz podał poprawne hasło, więc nie było obaw. Do przeprowadzenia młodych mężczyzn przez „zieloną granicę” został wyznaczony Franciszek Musiał ps. „Myszka”, piwniczański przewodnik, doskonale znający karpackie pogranicze. Niespodziewanie, po przekroczeniu granicy Generalnego Gubernatorstwa ze Słowacją zostali „sypnięci” przez Franciszka Muszyńskiego. 10 czerwca 1940 r. wpadli we wsi Demjata w okolicach Preszowa w ręce słowackich pograniczników. Słowacja w czasie II wojny światowej była państwem sojuszniczym z III Rzeszą Niemiecką od pierwszego dnia wojny, biorąc wraz z Niemcami udział w agresji na Polskę. Jak zwykle w takich przypadkach, słowaccy strażnicy graniczni przetransportowali schwytanych „turystów” do przygranicznej Muszyny. Niemcy szybko się zorientowali że nie mają do czynienia ani z przemytnikami, ani z cywilami uciekającymi na Węgry. Po kolejnym przesłuchaniu, Karski powrócił do celi i w obawie przed dalszymi brutalnymi badaniami mogącymi doprowadzić do wyjawieniem tajemnic, podjął próbę samobójczą podcinając sobie żyły. Niemcom udało się go uratować. Gestapowcy przewieźli Karskiego do najbliższego szpitala w Nowym Sączu. Wiedzieli już, że złapali cennego człowieka, więc chcieli mieć go żywego.

28 lipca 1940 r.

„Witold”, nieufny wobec szpitalnego personelu spotkał się w kaplicy z kapłanem. Podał mu jedyny adres w Nowym Sączu jaki znał, ul. Matejki 2 i poprosił o kontakt z Zofią Ryś, siostrą Zbigniewa, która po wojnie została znana aktorką. Za pośrednictwem współpracującego z podziemiem doktora Jana Słowikowskiego ps. „Dzięcioł”, powiadomiona dziewczyna zjawiła się w szpitalu. Tam odegrała najważniejszą rolę w swoim życiu. Dla kamuflażu szarytki ubrały ją w habit i dyskretnie wskazały gdzie leży „Witold”.

- Dr Słowikowski kazał mi zaczekać w szpitalnej kostnicy i wkrótce zjawiła się zakonnica, która podprowadziła mnie do drzwi sali, w której leżał więzień. Pilnowali go dwaj granatowi policjanci. Weszłam niezatrzymana może dlatego że byłam w białej sukience. Leżał z zabandażowanymi do łokci rękami, twarz miał rozgorączkowaną, nie prosił, ale żądał abym udała się do Krakowa natychmiast na ul. Czarodziejską 53, do Tadeusza Pilca organizować pomoc” – wspominała Zofia Rysiówna.

Po konsultacji z Zbigniewem, który nie krył niezadowolenia z faktu wciągnięcia w całą sprawę swojej siostry, wysłał ją do Krakowa organizując pomoc. Rozkaz odbicia Jana Karskiego wydał Tadeusz Komorowski ps. „Korczak” ( późniejszy „Bór”), ówczesny komendant krakowsko-śląskiego obszaru ZWZ. Tego zadania miał się podjąć nowosądecki oddział inspektoratu ZWZ. Akcją dowodził Zbigniew Ryś, który do jej organizacji zaangażował swoich najlepszych ludzi znanych jeszcze z przed wojny z sądeckich szkół i boisk sportowych oraz śródmiejskiego podwórka: Karola Głoda, Tadeusza Szafrana, Józefa Jeneta.

„(…) Po otrzymaniu zadania, odbyłem z kolegami naradę i podzieliłem funkcje. Umówionego dnia o godzinie 23 Karski miał być sprowadzony do drzwi od strony kostnicy na tyłach szpitala przez doktora Słowikowskiego. Jenet miał czuwać z nożem rzeźnickim przed bramą główną szpitala i w razie alarmu bezszelestnie zlikwidować niemieckiego wartownika. Ja z Głodem mieliśmy przeprowadzić Karskiego od drzwi szpitalnych do kostnicy, aby przebrać go w cywilne ubranie. Szafranowi przypadło zadanie ubezpieczania nas od strony kostnicy, którędy wiodła nasza droga odwrotu. Niemcy pilnowali wejścia do szpitala, więc musieliśmy się zabezpieczyć na wypadek, gdyby zechcieli zajrzeć na tyły. Z kostnicy mieliśmy dojść do Kamienicy, która płynie w pobliżu i jej korytem, aby zgubić pościg, przedostać się do ujścia Kamienicy do Dunajca. Tam, poniżej cmentarza żydowskiego, czekał na nas kajak ukryty wcześniej w zaroślach. Następnie trzeba było przewieźć Karskiego Dunajcem do Marcinkowic pod opiekę Jana Morawskiego, syna właściciela majątku, którego wciągnęła do akcji moja siostra Zosia. Dr Słowikowski miał poinformować Karskiego o moim planie wykradzenia go i przygotować akcję wewnątrz szpitala (…)”. – wspominał Zbigniew Ryś.

Akcja rozpoczęła się w niedzielę 28 lipca 1940 r. Do współpracy zostali również wciągnięci Józef Jeżyk i Józef Laskowik (ojciec słynnego satyryka Zenona Laskowika), dwaj granatowi policjanci którzy strzegli szpitalnej sali Karskiego. Ich zadaniem było wypicie środków nasennych podanych przez doktora Słowikowskiego, co też uczynili. „(…) Punktualnie o 23 po schodach od tylnego wejścia podszedł Karski. Niespodziewanie okazało się, że drzwi są zamknięte (…). Na szczęście okno na pierwszym piętrze korytarza było otwarte, więc nasza akacja miała błyskawiczny przebieg. Po barkach Głoda wspiąłem się na przybudówkę na wysokości pierwszego piętra, chwyciłem mocno Karskiego z tyłu, tak aby nie uszkodzić mu zabandażowanych rąk, i ostrożnie, wzdłuż rynny, opuściłem go w dół, wprost w ramiona Karola. W kostnicy ubraliśmy naszego emisariusza w garnitur i rozpoczęliśmy marsz, brodząc w Kamienicy, w kierunku Dunajca, tak aby na wszelki wypadek nie zostawić śladów psom. Szczęśliwie przeszliśmy pod dwoma mostami i dotarliśmy do ujścia Kamienicy do Dunajca. Tam Jenet wyciągnął kajak z ukrycia. Wsadziłem doń Karskiego i ruszyliśmy (…). Około 5 rano szczęśliwie dopłynęliśmy do Marcinkowic. W świetle bladego świtu oczekiwał nas Jan Morawski, który przejął Karskiego, lokując go w leśniczówce na terenie swojego majątku pod opieką leśniczego Feliksa Widła (…).

Pobyt w Marcinkowicach był tylko przejściowy. Kolejnym etapem ucieczki było zakwaterowanie w majątku Stanisława Lucjana Sławika w Kątach. Jako daleki kuzyn Sławika z Krakowa pod nazwiskiem Jerzy Znamirowski, Jan Karski spędził tam sześć miesięcy. Na początku lutego 1941 r. udał się do Krakowa. W październiku 1942 r. został wysłany z kolejną misją do Anglii. Podczas spotkań z Churchillem i innymi ważnymi politykami mocarstw zachodnich opowiadał o systematycznej eksterminacji polskich Żydów pod niemiecką okupacją. W kolejnym roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie spotykał się z prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem. W Waszyngtonie przedstawił raport o Polskim Państwie Podziemnym, o ciężkim losie Polaków pod okupacją niemiecką oraz eksterminacji Żydów. Niestety nie uwierzono, lub po prostu nie chciano uwierzyć w jego relacje…

„Trzydzieści sześć dusz za życie jednego człowieka”

Taką wysoką cenę zapłaciła Sądecczyzna za uratowane życie Jana Karskiego. Na wiosnę 1941 r. nastąpiła wielka wsypa w sądeckim ZWZ. Niemcy dowiedzieli się, że zanim „Witold” uciekł ze szpitala, odwiedziła go przebrana za pielęgniarkę Zofia Rysiówna. Rodzeństwo Rysiów ukrywało się przez pewien czas w Warszawie. Zofia wiedząc że na wypadek ucieczki poszukiwanych, Niemcy aresztują jej najbliższe osoby, postanowiła pozostać w Warszawie. Zgodnie z regułą, Niemcy aresztowali matkę i siostry Zofii. Wiedząc o tym, Zofia czekała w Warszawie aż gestapowcy zapukają do jej drzwi… Zofia Rysiówna została aresztowana 30 kwietnia 1941 r. Po brutalnym śledztwie nie wydała nikogo, za co Niemcy wywieźli ją do obozu KL Ravensbruck. Obozowe piekło szczęśliwie przeżyła zostając po zakończeniu wojny słynną aktorką. W wyniku kolejnych donosów zostają aresztowani pozostali uczestnicy akcji: Karol Głód, Józef Jenet, Tadeusz Szafran, Feliks Wideł, Jan Morawski, a także inne osoby pośrednio z nią związane. Zbigniewowi Rysiowi, Józefowi Laskowikowi doktorowi Słowikowskiemu udało się uniknąć represji, ponieważ zawczasu opuścili Nowy Sącz. Zbigniew Ryś od 1941 r. pod pseudonimem „Zbyszek” został podziemnym kurierem-łącznikiem na zorganizowanej przez siebie kurierskiej trasie sztafetowej o kryptonimie „Karczma”. Głód, Jenet, Wideł zginęli w KL Auschwitz. Morawskiemu udało się przeżyć obóz koncentracyjny. W odwecie za udaną ucieczkę Jana Karskiego, sądeckie gestapo 21 sierpnia 1941 r. dokonało masowej egzekucji trzydziestu sześciu osób w Biegonicach. Ofiarami była sądecka elita intelektualna. Zginęli m. in. uczestnicy akcji: Józef Jerzyk, Tadeusz Szafran, Stanisław Suski. Obok nich zostali rozstrzelani m. in. malarz Bolesław Barbacki, lekarz Durkot, aptekarz Jarosz, księżą z kościoła farnego. Jan Karski o tak krwawych konsekwencjach akcji jego uwolnienia dowiedział się dopiero po wojnie.

Więcej na temat wojennej działalności Zbigniewa Rysia, jednego z bohaterów Akcji „S”, przeczytacie w wydanej w 2013 r. relacji z działalności konspiracyjnej Zbigniewa Rysia „Wspomnienia kuriera”. Pozycja jest bezpłatnie dostępna w formacie pdf na stronie Sądeckiej Biblioteki Cyfrowej

http://www.sbc.nowysacz.pl/Content/1574/Biblioteka+RS_2013+-+Wspomnienia+kuriera+Ry%C5%9B.pdf

Piotr Kazana

Sądeczanin, historyk, pedagog, publicysta i nauczyciel w Zespole Szkół Techniczno-Ekonomicznych w Skawinie oraz w Szkole Podstawowej nr 2 w Skawinie, absolwent Uniwersytetu Rzeszowskiego w Rzeszowie. Jest autorem kilkudziesięciu artykułów popularnonaukowych m. in. w „Almanachu Sądeckim”, „Podkarpackiej Historii”, „Sądeczaninie”, „Gazecie Krakowskiej”, „Biuletynie Armii Krajowej”, poświęconym głównie dziejom okupacji Sądecczyzny z lat 1939-1945, oraz sportowej przedwojennej przeszłości Nowego Sącza.

Wstecz